„Urbi et Gorbi”: zbiór reportaży o wpływie katolików i ewangelików na upadek komunizmu

Wojciech Pięciak, niemcoznawca, redaktor „Tygodnika Powszechnego”, napisał o książce: „O ile wielu niemieckich autorów, piszących w przeszłości o roku 1989 w wymiarze międzynarodowym, niezwykle mocno (bywa, że za mocno) podkreślało mocno rolę Gorbaczowa, niewiele uwagi poświęcając Janowi Pawłowi II, o tyle Jauer bardzo mocno akcentuje wkład „polskiego papieża” w obalenie komunizmu w Europie Środkowej.”  Przeczytaj całą recenzję.

Jest to spojrzenie na wydarzenia, które rozgrywały się w 1989 r. w krajach Europy Środkowej oczami bezpośredniego ich obserwatora – człowieka, który wprawdzie jako dziennikarz z Niemiec Zachodnich patrzył na nie niejako z zewnątrz, ale równocześnie posiadał spore osobiste doświadczenie i dużą wiedzę na temat Europy Środkowej i życia w systemie komunistycznym. Bowiem zanim Joachim Jauer został specjalnym korespondentem zachodnioniemieckiej telewizji publicznej ZDF w Wiedniu – i zanim, mając w Wiedniu swój „punkt wypadowy”, odbył latem i jesienią 1989 roku szereg reporterskich podróży do zapalnych miejsc w Europie Środkowej, gdzie tworzyła się historia – przepracował on wiele lat jako korespondent ZDF w komunistycznej NRD i dobrze poznał tamtejsze realia.

 Zachodnioniemieccy dziennikarze, pracujący przed 1989 r. jako korespondenci (prasy bądź telewizji) w krajach komunistycznych – a miałem możliwość kilku z nich poznać – dzielili się zasadniczo na dwie grupy. Pierwsi dostosowywali się do okoliczności (tj. do narzucanych im przez władze NRD czy PRL ograniczeń lub/i oczekiwań) i starali się nie narażać. Drudzy traktowali swą pracę poważnie i narażając się na szykany, przekazywali swym odbiorcom na Zachodzie wierny obraz rzeczywistości za „żelazną kurtyną”. Bywało, że niektórzy angażowali się nawet we wsparcie dla opozycji demokratycznej. Bez wątpienia, Joachim Jauer zaliczał się do tej drugiej grupy.

Niezwykle mocną stroną książki Joachima Jauera jest fakt, że w znacznej części jest ona napisana w gruncie rzeczy w konwencji uczestniczącego reportażu. Jako korespondent ZDF, Jauer nie tylko był latem i jesienią 1989 roku w wielu kluczowych wtedy miejscach – to np. granica węgiersko-austriacka w pierwszych dniach maja 1989 roku, gdy władze (jeszcze) komunistycznych Węgier zdecydowały się rozpocząć usuwanie drutów kolczastych (co miało potem ogromne konsekwencje polityczne: umożliwiło tysiącom Niemców ucieczkę z NRD na Zachód właśnie przez Węgry)l to także przepełniona uchodźcami z NRD ambasada Niemiec Zachodnich w Pradze albo prowizoryczny obóz dla uchodźców z Rumunii we wschodnich Węgrzech (to ciekawy epizod z roku 1989, niemal nieznany szerzej), albo Praga podczas Aksamitnej Rewolucji w listopadzie 1989 czy zrewoltowany Bukareszt w grudniu 1989.

Jauer, jak powiedziano, nie tylko tam był. Posiada on także umiejętność przedstawienia swoich wspomnień w konwencji fascynującego reportażu. Rejestruje nie tylko wydarzenia, ale także emocje, portretuje konkretnych ludzi. Można powiedzieć: przeżywa wydarzenia lata i jesieni 1989 roku razem z ludźmi „na dole” – na Węgrzech, w Czechosłowacji, Bułgarii i Rumunii. Jauer ma także zmysł obserwacji, z wyczuleniem na szczegóły. Przykładowo, genialna jest scena rozprawy przed węgierskim Sądem Najwyższym w 1989 roku – gdy w trakcie posiedzenia sądu (jego przedmiotem jest rehabilitacja Imre Nagy’a, przywódcy powstania z 1956 roku, straconego po jego upadku) nagle wchodzi na salę goniec z kartką, a zakłopotany sędzia przerywa rozprawę i – świadom symbolicznej wymowy tego, co zaraz powie – informuje zebraną publiczność (jest wśród niej Jauer), że przed chwilą zmarł Janos Kadar, człowiek odpowiedzialny za zamordowanie Nagy’a.

Podczas swoich reporterskich podróży Joachim Jauer dostrzega przy tym już wtedy, w roku 1989 (oraz wcześniej, jeszcze jako korespondent w NRD) – i jest to cecha wyróżniająca go spośród zachodnioniemieckich dziennikarzy – szczególną rolę chrześcijan, katolików i ewangelików. Najpierw ich rolę w społeczeństwach państw „bloku wschodniego” – w NRD, w Polsce, w Czechosłowacji itd. – a następnie podczas przemian, jakie zaczynają się w latach 80., z kulminacją w roku 1989.

Jauer stara się także osadzić opisywane tu szczegółowe historie – jak np. historia ewangelickiego księdza, który przez 20 lat uparcie walczy o zbudowanie kościoła w Eisenhüttenstadt (to taka „NRD-owska Nowa Huta”: nowe, „socjalistyczne” miasto, w założeniu bez religii) – w szerszym kontekście: z jednej strony postaci i polityki papieża Jana Pawła II, z drugiej zaś strony przywódcy ZSRR Michaiła Gorbaczowa.

O ile wielu niemieckich autorów, piszących w przeszłości o roku 1989 w wymiarze międzynarodowym, niezwykle mocno (bywa, że za mocno) podkreślało mocno rolę Gorbaczowa, niewiele uwagi poświęcając Janowi Pawłowi II, o tyle Jauer bardzo mocno akcentuje wkład „polskiego papieża” w obalenie komunizmu w Europie Środkowej. Przez jego książkę przewija się zdanie – powtarzane w wielu miejscach niemal jak motto – że „to jeden z nich [Jan Paweł II – WP] ruszył z miejsca przemiany w Europie Środkowej, zaś drugi z  nich [Gorbaczow – WP] je zaakceptował” (nawet jeśli przecież nie to było celem Gorbaczowa, gdy zaczynał pierestrojkę: jego celem była, o czym zdaje się zapominać wielu autorów niemieckich – ale nie Jauer – reforma systemu sowieckiego, nie zaś jego likwidacja).

Autor: Wojciech Pięciak, niemcoznawca, redaktor „Tygodnika Powszechnego”

przejdź do tej książki

zobacz wszystkie recenzje/zapowiedzi

katalog pdf

partnerzy





newsletter

(i wpisz nazwę wydawnictwa)

by otrzymywać newsletter


RSS wydarzenia



Wydawnictwo Akcent

© BC Edukacja sp. z o.o. 2011