Recenzja bawarskiego kryminału z komisarzem Kluftingerem na portalu Zbrodnia w Bibliotece

Szczodre Gody to doskonała propozycja dla miłośników kryminalnej klasyki (zdradzę, że wśród gości pojawia się słynny Poirot!) i gry z konwencją. Jeśli ktoś marzy o wycieczce do bajkowego Allgäu, polecam wybrać się tam z komisarzem Kluftingerem!

To, że Szczodre Gody czyta się tak przyjemnie, jest przede wszystkim zasługą barwnych bohaterów. Pierwszy plan należy w całości do Kluftingera i Langhammera, których łączy dość szczególna relacja: podczas gdy komisarz najchętniej utopiłby nieznośnego lekarza w łyżce wody, Langhammer sprawia wrażenie, że nic nie sprawia mu większej radości niż towarzyszenie Kluftingerowi na każdym kroku. Trzeba przyznać, że niechęć komisarza jest zdecydowanie uzasadniona, bo panoszący się wszędzie bezmyślny Langhammer wręcz prosi się, żeby go związać jak barana i wrzucić w zaspę, ale z drugiej strony, chociaż trzecioosobowa narracja prowadzona jest głównie z perspektywy Kluftingera, nie sposób nie zauważyć, że i on ma swoje drobne, denerwujące dziwactwa (być może warto byłoby policzyć, który z nich podczas śledztwa popełnił więcej gaf). Ogromny ładunek komizmu, który wprowadzają te dwie postaci, sprawia, że Szczodre Gody to nie tylko lektura wciągająca, ale także zabawna i przyjemnie lekka. Mnie najbardziej rozbawiły początkowe rozdziały, które ukazują problemy, z jakimi musiał sobie poradzić nieprzyzwyczajony do hotelowego luksusu Kluftinger. Wystarczyłoby zmienić dane personalne głównego bohatera i można by zatytułować te satyryczne scenki rodzajowe: „Polak na wakacjach”.

(...)

Czytaj całą recenzję Aleksandry Motyki na portalu Zbrodnia w Bibliotece.

przejdź do tej książki

zobacz wszystkie recenzje/zapowiedzi

katalog pdf

partnerzy





newsletter

(i wpisz nazwę wydawnictwa)

by otrzymywać newsletter


RSS wydarzenia



Wydawnictwo Akcent

© BC Edukacja sp. z o.o. 2011